Po letnim deszczu wiele osób wyczuwa w lesie charakterystyczny, świeży zapach. To nie tylko sentyment – za tym zjawiskiem stoi geosmina, organiczny związek produkowany przez mikroorganizmy glebowe, głównie promieniowce. Ludzki nos jest na nią niezwykle czuły – potrafimy wyczuć ją już przy stężeniu kilku cząsteczek na miliard, co czyni nas ponad 200 tysięcy razy bardziej wrażliwymi na ten zapach niż rekiny na krew w wodzie.
Ta wyjątkowa zdolność ma swoje korzenie w ewolucji. Dla naszych przodków zapach geosminy był sygnałem obecności wody lub nadchodzącego deszczu, co oznaczało szansę na przetrwanie – rozwój roślinności, pojawienie się zwierzyny i dostęp do świeżej żywności. Dziś ten ewolucyjny „kompas” nie jest już niezbędny do szukania wody, ale wciąż wpływa na nasze samopoczucie, wywołując spokój i ulgę.
Z tego powodu zapach lasu po deszczu jest często wykorzystywany podczas kąpieli leśnych (shinrin-yoku), które mają działanie relaksujące i odstresowujące. Nadleśnictwo Zawadzkie zachęca do spacerów i zwrócenia uwagi na to, co czujemy, wchodząc do lasu po opadach.
Źródło: Nadleśnictwo Zawadzkie, Lasy Państwowe
Fot. facebook.com

